Czy to koniec bloga?

by Anka on 1 października 2016, no comments

Odpowiedź na powyższe pytanie brzmi… tak i nie :)

Postanowiłam napisać kilka słów na temat bieżącej sytuacji oraz moich planów związanych z tym miejscem. Przyszedł bowiem czas na konkretne zmiany. Kilka miesięcy temu próbowałam nieco odświeżyć stronę ale doszłam do wniosku, że nie zadowala mnie osiągnięty efekt. Z natury jestem perfekcjonistką ( stety, lub niestety , bo bywa to bardzo męczące) i jeżeli robię coś na czym naprawdę mi zależy, to staram się dawać z siebie 100 %. Tak musi być i teraz. Dlatego na blogu przez kolejnych kilka miesięcy nie znajdziecie nowych wpisów. To koniec bloga w takiej postaci ale zarazem początek czegoś nowego, lepszego.

Czego możecie spodziewać się na nowym blogu?

– minimalistycznego, przejrzystego szablonu wraz z nowym logo,
– poszerzenia tematyki,
– lepszej jakości zdjęć,
– regularnej publikacji postów,
– większej ilości tekstu,
– …

Wszystkie dotychczasowe posty zostaną przeredagowane, cześć z nich całkowicie usunięta, pozostaną tylko te których jakość i tematyka będzie pasowała do nowej wizji bloga.

Kiedy możecie spodziewać się tych radosnych narodzin?

Przede mną sporo pracy. Mam nadzieję, że trzy kolejne miesiące wystarczą na realizację moich planów, dlatego mam zamiar ruszyć z nowym blogiem od nowego roku. Nie wykluczam również, że po drodze zdarzy się jakiś cud i uda mi się wcześniej zakończyć działania :)

UWAGA !!! Z przyczyn niezależnych start nowego bloga został przesunięty.

Oczywiście bieżące informacje pojawią się na Facebooku oraz Instagramie.

Do zobaczenia wkrótce :)

 

Vege Food Book No.1

by Anka on 29 sierpnia 2016, no comments

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Mam pewną słabość – uwielbiam zaglądać innym do talerza :) Pięknie zastawiony stół, urocze kadry posiłków spożywanych w domu jak i w restauracji – to jest coś co kocham. Doszłam jednak do wniosku, że nie można wciąż żerować na innych, czas w końcu dać również coś od siebie :) Dlatego przedstawiam Wam mój pierwszy foodbook. To nowa seria, która będzie pojawiała się w dwóch wersjach – wegetariańskiej oraz wegańskiej. Nie znaczy to wcale, że tylko takie osoby są tutaj mile widziane. Zapraszam wszystkich – mam nadzieję, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.

Nie jestem żadną specjalistką, nie bawię się w liczenie kalorii ( na szczęście nie muszę), nie zagłębiam się również specjalnie w kwestie bilansowania diety. Znam oczywiście pewne zasady, mam wiedzę dotyczącą tego czego może brakować osobie będącej na diecie wegetariańskiej. Najważniejsza jednak jest dla mnie jedna zasada – słucham swojego organizmu. Jak i w wielu życiowych kwestiach, tak i w tej zdaję się… na własną intuicję. Wierzę, że to właśnie nasze ciało podpowiada nam czego aktualnie mu brakuje i dzięki dokładnej obserwacji jesteśmy w stanie stwierdzić jaka dieta jest dla nas odpowiednia.

Vege Food Book No.1 1 Vege Food Book No.1 2

Dzień rozpoczynam ( zawsze) od wypicia szklanki wody. Czasami jest to woda czysta, innym razem dorzucam do niej jakiś dodatek. W tym wypadku było to kilka plasterków limonki i zielonego ogórka.

Vege Food Book No.1 3

Uwielbiam niespieszne śniadania spożywane najlepiej na świeżym powietrzu. Dlatego kiedy tylko mogę przyrządzam tackę smakowitości i wcinam te wszystkie pyszności delektując się piękną pogodą. Tym razem padło na klasyczny zestaw – chleb na zakwasie z kozim serkiem oraz dodatkami – rzodkiewką i szczypiorkiem. Całość zagryzam kolorową papryką i pomidorkami wyhodowanymi na balkonie. Do tego czarna herbata, bez której nie wyobrażam sobie tego posiłku.

Vege Food Book No.1 4

Na drugie śniadanie jem zazwyczaj owoce w formie surowej lub miksowanej. Dzisiaj wybrałam koktajl bananowy na mleku kokosowym z dodatkiem nasion chia i płatków kokosowych.

Vege Food Book No.1 5

Obiad: zupa krem z porów i ziemniaków ( moje ostatnie odkrycie ) z grzankami i zieloną pietruszką.

Vege Food Book No.1 6 Vege Food Book No.1 7

Na drugie danie – makaron z sosem kurkowym. To jedne z najpyszniejszych grzybów, w tym okresie jadam je bardzo często. Sos przyrządzam z dodatkiem sporej ilości śmietany kremówki.

Vege Food Book No.1 8

Ostatni posiłek – kolacja. Sałata lodowa, pomidory, awokado, oliwki i pestki słonecznika. Całość skropiona sokiem z limonki oraz oliwą, doprawiona solą i świeżo mielonym pieprzem.

To by było na tyle :) Do zobaczenia w kolejnym – tym razem wegańskim food booku.

 

Cisza w rytmie deszczu

by Anka on 21 sierpnia 2016, no comments

Cisza w rytmie deszczu1

„Góry są przede wszystkim miejscem szczególnym, gdyż jako środowisko stanowią zagęszczenie wszelkich przyrodniczych zjawisk i form. Są niejako koncentracją prawdy o przyrodzie, albo wręcz jej kwintesencją.[…] Góry są zatem miejscem, gdzie przyrodę tej planety doświadczamy najzupełniej. Dlatego sam pobyt w górach może stać się wielkim odkryciem.” –  Wojciech Kurtyka

Cisza w rytmie deszczu2

Pogoda w górach bywa bardzo kapryśna, przekonałam się o tym doskonale w czasie poprzedniej, wiosennej wyprawy. Tym razem przyjęłam jednak zaistniałą sytuację z wielką pokorą, postanowiłam zrobić użytek z każdej godziny spędzonej na tatrzańskiej ziemi. Tak się akurat składało, że mój wierny kompan deszczu również się nie obawiał, ruszyliśmy więc poznawać okolicę.

Cisza w rytmie deszczu3

Wybór padł na malowniczą Ścieżkę pod Reglami, w sam raz na takie warunki atmosferyczne – wyjście wysoko w góry było by w tym przypadku zbyt ryzykowne. Mieliśmy okazję przekonać się jak wygląda spacer niemal pustym szlakiem, tylko od czasu do czasu zza drzew wyłaniała się jakaś odziana w pelerynę ludzka postać. Poza tym cisza. Cisza przerywana dźwiękiem spadających kropli deszczu… i wodą chlupiącą w przemoczonych butach. Ale kto by się tam przejmował tego rodzaju szczegółami kiedy widoki takie piękne :)

Cisza w rytmie deszczu4

Cisza w rytmie deszczu5

Cisza w rytmie deszczu6

Czas przejścia całej Ścieżki nad Reglami to około 6 godzin, my ze względu na późną porę oraz potrzebę wysuszenia mokrych ubrań skróciliśmy wycieczkę do minimum. Jeżeli lubicie leśne wyprawy i macie apetyt na piękne widoki kosztem niewielkiego wysiłku fizycznego, to ta trasa przypadnie Wam do gustu.

Polecam serdecznie :)

Trasa: Kuźnice → szlak turystyczny niebieski Kalatówki ( 35 min.) →  szlak turystyczny czarny Ścieżka nad Reglami ( 1 h.40 min.) → szlak turystyczny żółty Dolina Białego ( 1h.)

 

Moje Tatry

by Anka on 15 sierpnia 2016, 2 komentarze

Właściwie powinnam napisać „nasze Tatry”, bo tym razem po raz pierwszy wyciągnęłam na wyprawę swoją drugą połówkę. Poniższe kadry widziane są jednak moim okiem czy też obiektywem, a ja jestem tak zachłanna na te widoki, że trudno mi się dzielić z kimkolwiek tymi moimi górami ;) Na szczęście, mimo iż trwa właśnie najbardziej popularny okres turystyczny w tym rejonie, nie musiałam dzielić się również zbyt mocno miejscem na szlaku. Pewnie to zasługa wczesnego startu z dobrej miejscówki, dzięki czemu udało nam się uniknąć zbędnych tłumów. Po obfitym śniadaniu koło godziny 7.30 wyruszamy z Kalatówek w stronę Hali Kondratowej.

Moje Tatry1Drogę pokonujemy bardzo szybko, meldując się po 20 minutach pod najmniejszym polskim tatrzańskim schroniskiem. Z tego miejsca po krótkim odpoczynku wyruszamy w górę zielonym szlakiem w kierunku Przełęczy pod Kopą Kondracką. Trasa żmudna, momentami męcząca szczególnie w momencie kiedy słońce zaczyna mocno przyświecać. Po dłuższej, trwającej ponad godzinę chwili… osiągamy w końcu pożądaną wysokość, można by rzec prawie na poziomie chmur ;)

Moje Tatry2I tu zaczyna się bajka…

Moje Tatry3… która trwa… i trwa…

Moje Tatry4… aż do samego końca, czyli stacji na Kasprowym Wierchu. Wspaniała trasa prowadząca granią, widoki wprost zachwycające – momentami miałam wrażenie, że przebywamy na planie „Władcy Pierścieni”.

Moje Tatry6I gdyby nie pewna podejrzana chmura, która goniła za nami wzbudzając lekki niepokój to moglibyśmy usiąść na krawędzi i patrzeć godzinami… Pokonujemy jednak nieco szybciej końcowy odcinek i schodzimy w dół do Hali Gąsienicowej, gdzie przedzieramy się przez urokliwą kosodrzewinę docierając do Murowańca z którego ze względu na przebywający tam tłum uciekamy momentalnie. Niestety, tym razem muszę obejść się bez symbolicznej szarlotki.

Moje Tatry7Przystajemy jeszcze na chwilę by zrobić parę ujęć i ostatni raz w dniu dzisiejszym objąć wzrokiem Tatry Wysokie. Pstrykam jeszcze tylko zdjęcie mojej ulubionej rogatej chatki i czym prędzej udajemy się w stronę Kuźnic na zasłużony obiad.

Moje Tatry8

Moje Tatry9

Podsumowując – polecam gorąco !!! To jedna z najpiękniejszych tras w Polskich Tatrach. Przyznają to nawet wprawni wędrowcy, którzy przeszli nasze piękne góry kilka razy wzdłuż i wszerz. My wrócimy tam zapewne jeszcze nie raz.

Trasa: Kuźnice → szlak turystyczny niebieski Kalatówki ( 35 min.) →  szlak turystyczny niebieski Hala Kondratowa ( 30 min.) → szlak turystyczny zielony Przełęcz pod Kopą Kondracką ( 1h 20min.)  → szlak turystyczny czerwony Kasprowy Wierch ( 1h 40min.)  → szlak turystyczny żółty Hala Gąsienicowa ( 35 min.)  →   szlak turystyczny czarny Murowaniec ( 20 min.) →  szlak turystyczny niebieski Przełęcz Między Kopami ( 30 min.) →  szlak turystyczny żółty Kuźnice przez Dolinę Jaworzynkę ( 1h )